Szkolny Klub Filmowy działający w naszej szkole zaprasza w ostatni weekend maja na projekcje ciekawych filmów. Tym razem proponujemy dwa filmy, zależnie od grupy wiekowej.
Dla młodzieży i jej Rodziców polecamy „Kołysankę” – polski film w reż. znanego i uznanego polskiego twórcy filmów Juliusza Machulskiego("Vabank", "Seksmisja", "Kiler"), który tym razem postanowił stworzyć przewrotną mieszankę: połączyć humor z elementami grozy. „Kołysanka" jest inteligentną i nietypową komedią, która proponuje widzom oryginalną zabawę konwencjami filmowymi.
W zagadkowych okolicznościach znikają kolejno mieszkańcy i goście pewnej malowniczej miejscowości. W Odlotowie na Mazurach najpierw tajemniczo "znika" lokalny folklorystyczny rzeźbiarz - właściciel mazurskiego gospodarstwa. Na jego miejsce wprowadza się rodzinka Makarewiczów. W okolicy jednak w niewyjaśnionych okolicznościach giną kolejni mieszkańcy: listonosz, później ksiądz z ministrantem, kobieta z opieki społecznej i zainteresowany kupnem gospodarstwa Niemiec z tłumaczką. To dopiero początek... bowiem niedługo potem "Trójkąt Mazurski" wciąga ekipę telewizyjną, która przyjechała zbadać sprawę, następnie zwraca listonosza tylko po to, aby pochłonąć go wraz z policjantem. Temu wszystkiemu zaś przyświeca szczytny cel wykarmienia rodziny... Atmosfera, jak w najlepszych filmach sensacyjnych, gęstnieje ze sceny na scenę, a motorem potęgującym napięcie jest śledztwo prowadzone przez parę policjantów. Jednak tropy urywają się, a niewinne ofiary nadal giną bez śladu, jakby zapadły się pod ziemię…
Wartka, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcja fragment po fragmencie odsłania mroczną tajemnicę. Ale Juliusz Machulski nie byłby sobą, gdyby nie było przede wszystkim… śmiesznie, oczywiście! Strasznie śmiesznie…
„Kołysanka” Juliusza Machulskiego jest dziełem oryginalnym i, jak na naszą kinematografię, dość nietypowym. Reżysera kojarzymy głównie z komediami, "Kołysanka" należy do gatunku filmowego rzadko pojawiającego się w polskim kinie. To przewrotna mieszanka humoru i grozy, zabawa konwencjami. To tak zwana „czarna komedia”.
Machulski zresztą po raz kolejny udowodnił, że z lekkością potrafi łączyć cechy filmu gatunkowego z artystycznym. Możemy tę jego produkcję nazwać fantastyką, pastiszem, komedią, radosną makabreską, a także, co najważniejsze w kontekście tego tekstu, horrorem, ale pamiętajmy, że w tym przypadku nie jest to „czysty” gatunkowo film.
Na uwagę – obok naprawdę dobrego scenariusza, napięcia, w jakim trzymani są widzowie i odkrywanej stopniowo tajemnicy – zasługuje również gra aktorska i – w ogromnej mierze – muzyka, owa tytułowa kołysanka, grana rodzinnie przez wszystkich członków familii Makarewiczów, którzy – mimo swojej „profesji” – zdają się być sympatyczni i dają się lubić. Nie czujemy do nich wstrętu, tak to bywa w tradycyjnych horrorach, ani nie boimy się ich chociażby dzięki powracającym scenom, w których grają tytułową kołysankę.
Sądzę, że proponowana „Kołysanka” może być świetnym sposobem na rodzinne spędzenie popołudnia dla starszych uczniów (ostatecznie mówimy o horrorze, nawet jeśli jest zabawny).
Dla młodszych widzów natomiast polecamy film animowano – aktorski „Artur i Minimki”, opowiadający o przygodach dziesięcioletniego chłopca Artura, który spędza wakacje w domu swojej babci. Bohater czuje się osamotniony, ponieważ jego rodzice bardziej niż dzieckiem zajmują się własną karierą.
Wnuczek jest zafascynowany opowieściami o swoim dziadku Archibaldzie, który miał być wspaniałym podróżnikiem i wynalazcą, a który zaginął dawno temu w niejasnych okolicznościach. Jednym z jego odkryć było plemię Minimków (stworzeń o niewielkim wzroście, które zamieszkiwały ogród na farmie). Artur pragnie pójść w ślady swojego przodka i rusza na poszukiwania skarbu rzekomo ukrytego w ogrodzie – w ten sposób chce pomóc babci, której gospodarstwo ma problemy finansowe i grozi mu przejęcie przez nieuczciwego przedsiębiorcę.
Chłopiec podąża za wskazówkami pozostawionymi w dokumentach dziadka i dociera do mitycznej krainy Minimków. Przeżywa tam rozliczne przygody zaprzyjaźniając się ze stworkami. Artur musi między innymi zmierzyć się z wyklętym Maltazarem, a także zakochuje się w księżniczce Selenie. Minimki zabierają chłopca w podróż po siedmiu królestwach, a Artur w jej trakcie doświadcza tego, czego zawsze w życiu mu brakowało – uczucia przyjaźni i miłości. Bohater może wziąć udział w przygodach dzięki temu, że sam skurczył się do rozmiaru dwóch centymetrów i stał się Minimkiem. Artur poszukuje zaginionego skarbu dziadka i jeśli wszystko pójdzie dobrze, ma szanse spotkać osobiście swojego przodka. Wartka akcja, zabawne sytuacje, kolorowy baśniowy świat sprawią, że czas spędzony na oglądaniu filmu nie będzie stracony, a sam obraz sprawi młodym widzom dużo frajdy.